Browar Przystań – tam będę wracać

Mój faworyt wśród wspaniałych deserów z Cukierni Lukier w Parku Śląskim

Kocham moją pracę. Ponoć kiedy robi się to co się lubi i kocha, nie przepracuje się ani jednego dnia. Ja przepracowałam ich sporo. Od 15. roku życia pracowałam. Najpierw na swoje potrzeby, potem już na utrzymanie. Wiem jak to jest kiedy wstaje się rano i idzie do miejsca, gdzie wcale nie chce się być. Kiedy doszła do tego opieka nad dziećmi wiedziałam, że coś trzeba zmienić. I zmieniłam 🙂

Teraz wstaję rano i wiem, że będę robić coś fajnego, wyjątkowego. Jednym z takich dni była wizyta na degustacji w Browarze Przystań w Parku Śląskim w Chorzowie.

Cóż to był za dzień. Po pierwsze w biegu. Wyjaśnię. Jak ma się dzieci i rozplanuje się dzień co do sekundy, wszystko wali się wtedy, kiedy przechodzimy do jego realizacji. Rano – start. Szybka odwózka starszej do przedszkola, z młodszą ekspresowa wizyta u specjalisty, zamiana z mężem i pędzimy obie na degustację. I oto ja. Wbiegam lekko zdyszana, bo oczywiście musiałam biec z młodą na rękach, do przepięknej restauracji, na sali kilkanaście osób z radia, telewizji, gazet, portali i co … ani jednego dziecka! Stałam tam przez chwilę i zastanawiałam się, czy kolejny krok powinnam zrobić w przód czy w tył. Ale co, ja nie dam rady? Mam się poddać i wrócić do domu? Nie! Oczywiście, że nie. Zamówiłam pyszny deser dla córki, obstawiłam ją zabawkami, które znajdowały się w kąciku dziecięcym i przystąpiłam do rozmów i degustacji.

Podano nam kilka naprawdę wyjątkowych potraw. Mieliśmy okazję spróbować między innymi wegańskiej kaszanki, śledzia ze świńską skórką, zupy grzybowej, sałatki z burakiem i karmelizowanym kozim serem, łososia i schabu z kością z przepysznym gratin ziemniaczanym, którego fanką została przede wszystkim moja Ola. O każdej z potraw z pełnym entuzjazmem opowiadał nam szef kuchni, co było chyba najważniejszym punktem tej degustacji.

Bo kiedy dostajesz śledzia ze świńską skórką myślisz sobie, no fajnie śledzia lubię, ale świńska skóra? To nie może pasować. Ale kiedy słyszysz jak o niej opowiada szef kuchni to wiesz, że po prostu MUSISZ tego spróbować. Nie zawiodłam się . Było pyszne.

W Browarze Przystań jest wspaniale: atmosfera, ludzie, załoga, a jedzenie… Musicie spróbować!

Degustacja zakończyła się deserem. Na ten moment czekałam najbardziej. Wiecie jak to ze mną jest, obiad obiadem ale deseru nikt mi nie odbierze.

Przeszłyśmy do Cukierni Lukier. I tam kolejna niespodzianka. Sam szef kuchni nakładał Oli słodko kwaśne lody wiśniowe, a ja dostałam białą kulę. Deser majstersztyk. Delikatny mus z białej czekolady, kawałki słodkiego mango i chrupiące ciasteczko migdałowe. Nie zostawiłyśmy ani kawałeczka. Można powiedzieć, że wylizałyśmy talerze do ostatniego okruszka.

Kiedy już opróżniłam wszystkie talerze, zwiedziłam z Olą całą restaurację i wymieniłam uwagi i wizytówki z nowo poznanymi osobami, cichutko zebrałyśmy wszystkie swoje rzeczy i udałyśmy się do wyjścia. Moja Ola przybiła piątki z wszystkimi obecnymi jeszcze osobami a przy drzwiach uśmiechnęła się do mnie tak, jak to tylko ona potrafi i powiedziała z pełnym entuzjazmem: Mamusiu było ekstra super.

I to właśnie podsumowało cały ten dzień. Szybki, momentami bardzo trudny, a ostatecznie EKSCYTUJĄCY.

You Might Also Like