Bułki bez drożdży sposobem na nie marnowanie jedzenia

Nie mogę patrzeć jak marnujemy jedzenie. Jest to ogromny problem. Kupujemy za dużo, bez zastanowienia. W konsekwencji mnóstwo naszych spożywczych zakupów ląduje w koszu. To był i jest ogromny problem.

A teraz? W czasach zarazy kiedy zrobiliśmy zapasy bojąc się o przyszłe dni, wyrzucamy większość tego, co mogło się zepsuć. Rozumiem to, że ludzie się przestraszyli. Rozumiem również to, że kupiliśmy coś bojąc się, że jutro nie będzie tego w sklepie. Ale zapewniam Was – wszystko to, co macie w swoich spiżarniach można odpowiednio zabezpieczyć tak, aby wrócić do tego nawet za jakiś czas.

Od dziś ruszam ze specjalnym cyklem przepisów, które pozwolą Wam wykorzystać resztki. Będziemy robić desery i nie tylko… Tak, tak. Wiem. Ja też jestem w grupie osób, które z kwarantanny wyjdą 10 kilogramów grubsze. Mam nadzieję, że tylko 10 🙂

Na wszystkich forach pojawiły się przepisy i tutoriale jak zrobić chleb z chrupiącą skórką, puszyste drożdżówki lub złociste i pachnące bułeczki. Problem jest jeden. Drożdże. Szukaliście ich ostatnio w swoich sklepach? Ja tak. Po 2 godzinach znalazłam upragnione świeże drożdże. Wykupiłam wszystkie 🙂 Oczywiście możecie kupić suszone przez internet. Ale sądzę, że nowicjusz będzie miał z nimi mały problem. Można też zrobić zakwas. Ale wówczas musicie go pielęgnować, a na chleb poczekacie tydzień. Bo właśnie tyle czasu potrzebujecie na wyhodowanie aktywnego, mocnego zakwasu.

Dzisiaj przedstawię Wam przepis na bułeczki bez drożdży. Środkiem spulchniającym jest w nich soda. Podobny chlebek robiłam u babci. Wtedy piekliśmy go na płycie z pieca kaflowego. Z masłem i odrobiną soli. Bajka!

Do przygotowania bułeczek potrzebne jest kilka produktów. Pamiętajcie, aby wszystkie były w temperaturze pokojowej, a więc odpowiednio wcześniej wyciągnijcie je z lodówki.

  • 500 g mąki orkiszowej typ 500 (może być też zwykła pszenna typ 405 lub 500)
  • 250 ml maślanki (jeżeli macie kefir w swojej lodówce również możecie go użyć)
  • 1 duże jajko
  • płaska łyżeczka sody
  • łyżeczka cukru
  • pół łyżeczki soli

W dużej misce wymieszaj mąkę, sodę, sól i cukier. Do sypkich składników dodaj maślankę i roztrzepane jajko. Wyrób do otrzymania jednolitej konsystencji. Ciasto powinno być lekko lepkie. Jeżeli więc wasze ciasto jest zbyt suche (bo np. jajko było małe :)) dodajcie odrobinę maślanki. Wyrobioną kulę zostawiamy na około 20 minut pod przykryciem.

Wyrobione ciasto leniuchuje pod ściereczką

Po tym czasie ciasto wałkujemy na grubość około 1-1,5 cm i wycinamy koła (u mnie średnica 8 cm). Możecie też podzielić ciasto na równe części i każdą z nich rozwałkować. Ten etap przygotowania bułeczek jest najbardziej oczekiwany przez moje dzieci. One kochają takie zabawy. Wy również możecie zaangażować w tę pracę swoje pociechy. Gwarantuję Wam, że będzie to mile spędzony czas 🙂

Placuszki pieczemy na suchej patelni z grubym dnem. Stale kontrolujcie temperaturę. Na początku proponuję mocno rozgrzać patelnię. Podczas pieczenia zmniejszamy moc palnika tak, aby placuszki lekko się zrumieniły z każdej strony, ale także miały czas, aby dobrze się wypiec w środku i lekko urosnąć.

Bułeczki gotowe. Można zajadać. Praca nad nimi to mniej więcej 30 minut. My lubimy je gorące z masłem. Czasami robię więcej i zjadamy je na kolację z pastą i warzywami lub twarożkiem i miodem. Pewnie zastanawiacie się, co mają wspólnego bułeczki sodowe z niemarnowaniem żywności. Otóż sporo. Po pierwsze: myślę, że każdy z Was ma w swojej spiżarni produkty do ich wykonania. Po drugie: są proste i szybkie do zrobienia. Nie musicie więc kupować chleba w ogromnych ilościach, na zapas. W awaryjnych sytuacjach zawsze możecie zrobić taki bułeczki.

Jeżeli jednak kupiliście już chleb i właśnie stwierdziliście, że lekko wam się wysuszył, polecam kilka niezawodnych przepisów do jego wykorzystania.


  • bułka tarta. Klasyk 🙂
  • tosty francuskie. Mój dziadek przez całe moje dzieciństwo robił chleb w jajku. Czyli maczał pokrojone kromki chleba w roztrzepanym jajku z odrobiną mleka lub słodkiej śmietany i smażył je na maśle. Nie wiedział, że podawał mi tosty francuskie 😉
  • pudding chlebowy. Przepis na ten deser znajdziecie w jednym z odcinków OooCiastko. Energetyczny smakołyk skoczków narciarskich 😉
  • spód do sernika na zimno. Wystarczy zblendować suchy chleb i dodać kremu czekoladowego z odrobiną masła orzechowego.

To tylko kilka przepisów, w których możecie wykorzystać czerstwy chleb. Może wy również macie jakieś super sposoby na wykorzystanie tego składnika? Tym czasem ściskam Was mocno. Do zobaczenia 🙂

You Might Also Like