Przemyślenia, śmieszki i inne duperele…

Robimy pyszne ciasto z truskawkami i kruszonką

Sytuacja, która zastała nas wszystkich prawie 2 tygodnie temu, stała się ekstremalnym przeżyciem, którego nigdy nie zapomnę. Nie będę ukrywać, że nie jest kolorowo. Firma stoi. Wszystkie zamówienia przełożone (i tutaj nadzieja na lepsze), a w głowie kłębią się coraz to nowe myśli. Z jednej strony, jak sobie poradzić? Jaką ofertę wymyślić, żeby Was nią zainteresować i przetrwać w tym trudnym czasie? Z drugiej zaś strony, spoglądam na moje dzieci i czuję na swoich barkach ogromną ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Czy warto się narażać?

Ooo Ciastko jest moim „trzecim dzieckiem”. Odskocznią. Moją twórczą chwilą. Trudno patrzeć na sytuację, gdy firma, która powstała całkiem niedawno z pasji, zaangażowania, uśmiechu i marzeń, w tym momencie „przestała funkcjonować”. Wszystkie projekty zostały zawieszone, zamówienia przesunięte. Mam wrażenie, że zapadliśmy w sen. Ale jestem pełna nadziei. Jest to dla mnie czas nauki. Dużo czytam, ćwiczę, piekę. Stymuluje moje „dziecko” tak, jak tylko potrafię. Aby wkrótce pełne sił i optymizmu znowu ruszyło w swoją drogę.

Jestem też matką i żoną. Mam swój drugi, ważny świat. Słucham tego, co mówią lekarze i naukowcy. I chcę być odpowiedzialna. Przestrzegam zaleceń i nie bagatelizuję sprawy. Wiem, że mogę przynieść jakieś paskudztwo do domu i narazić swoich bliskich. Tym bardziej, że moja młodsza córka jest w grupie podwyższonego ryzyka.

Siedzę więc w domu i staram się nie zwariować. Z pewnością każda/każdy z Was posiadający dzieci jest w tej samej sytuacji. Jeszcze nigdy nie byłam tak kreatywna. Zawsze starałam się spędzać czas z dziećmi w jakiś fajny sposób. Ale ilość wymyślonych zabaw w ostatnim czasie przerosła nawet mnie. Ja jestem zmęczona dziećmi, a one mną. Kolorowanie, nauka alfabetu, układanie puzzli, działania na liczbach, wspólne pieczenie, prace w ogrodzie, tańce i wygłupy…To wszystko ma spowodować żebyśmy wspólnie przeżyli ten czas.

Ale nie mam złudzeń. Oszaleję – w końcu to nastąpi. Wszystkie zabawy, nawet te, które wymagają ode mnie mnóstwa przygotowań, kończą się po 5 minutach. I wszystko zaczyna się od nowa. Tak jak dziś. Pełna entuzjazmu wstałam rano z łóżka i po raz kolejny zrobiłam gofry, dziś wegańskie bez cukru. Następnie przygotowałam stół pełen faktur i kolorów, dając możliwość moim pociechą uruchomienia swojej wyobraźni i zrobienia pięknego plakatu.

10 minut

Zabawa trwała mniej więcej 10 minut. „MAMO GOTOWE” – usłyszałam. Do kartonu zostały przyklejone 3 kolorowe kółka i parę wyciętych kwiatków. „To jest łąka?” – zapytałam. W odpowiedzi usłyszałam: „Taaaak, piękna prawda?” 🙂

Po czym moje dzieci udały się do łazienki gdzie przez 30 minut bawiły się przepychaczem do rur. Oszaleję!!!

Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście ze mną. Dziękuję za słowa otuchy i te małe zamówienia albo wyzwania, które od Was dostaję. To naprawdę ważne. Ściskam Was bardzo mocno. Dbajcie o siebie i o swoich bliskich. Dajcie znać co u Was. Jak sobie radzicie w tym czasie. Może zrobimy jakąś grupę wsparcia. Jak przetrwać z dziećmi i nie zwariować? Co Wy na to? Do zobaczenia wkrótce.

You Might Also Like